co Was skłoniło do konwersji?

Pytania na temat luteranizmu i KEA

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Re: co Was skłoniło do konwersji?

Postautor: Iwo_H » 07 wrz 2012, 19:58

miniofilka pisze:Jak w temacie wątku? :D
Ja dopiero zaczynam poznawać luteranizm więc do konwersji jeszcze daleka droga, ale mnie się nie podobają doktryny KRK
- nieomylność papieża
- kulty figur religijnych jak w pogańskich czasach
- odpusty
- modlitwy do świętych, a uważam, że jako chrześcijanie powinnismy modlić się tylko do Jezusa
- przepych w kościołach KRK
- wiara w objawienia, w które ja jakoś nigdy nie wierzyłam :mrgreen:


Minifilko, skoro stawiasz takie pytania, to znaczy, że nie do końca poznałaś swój Kościół, bo widać, że wielu kwestii nie rozumiesz. Skoro starasz się poznawać luteranizm, to zachęcam się, żebyś też spróbowała zrozumieć poznać i katolicyzm zanim ostatecznie podejmiesz decyzję o wystąpieniu z tego Kościoła.
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 721
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: co Was skłoniło do konwersji?

Postautor: Arek » 20 lut 2013, 15:56

Witam Serdecznie!:)

Ja aktualnie chodzę na Nabożeństwa do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, czytam, zbieram informacje.. poznaje!
Ogólnie zastanawiam się nad zmianą wyznania, ale żadnych "oficjalnych" kroków nie podejmowałem. Jednocześnie zaznaczam, że żadnej innej "opcji" niż Kościół Ewangelicko-Augsburski nie biorę pod uwagę. (Czemu to może nie będę się rozpisywał)

Jak się zaczęło.. Hm..
Powiem szczerze, że jestem Katolikiem, z rodziny Katolickiej i to nie tylko na papierze.. Zawsze starałem się chodzić do Kościoła, byłem ministrantem, byłem na Pielgrzymkach do Częstochowy. Mój dobry kolega jest Księdzem!:) Uważam, że Bóg Jest Niezmiernie Ważny i nam Potrzebny.. bo bez Boga jesteśmy niczym.

W pewnym momencie zaczęły mnie boleć pewne rzeczy.. np. to, że co chwilę słyszy się gdzieś, że jakiś Ksiądz ma jakąś kobietę na boku, że co chwilę wybuchają jakieś afery na tle seksualnym itp.
Wiem, że do Kościoła nie chodzi się dla Księdza, ale dla Boga, ale nie jestem w stanie pojąc jak taka osoba może nadal pełnić swoją funkcję.. "Zdarzyło się, Ksiądz też człowiek i jest ułomny, uległ pokusie i np. przespał się z kobietą.. no cóż, mleko się rozlało, Bóg sam osądzi.. ale jak to możliwe, że taka osoba nie zrezygnuje z bycia Księdzem? Nie ważne że łamie śluby czystości składane przed Bogiem.. Byleby tylko ludzie się nie dowiedzieli i będzie ok!? ..czy taki człowiek Boga się nie boi, że po takich rzeczach odprawia Msze itp.? Nie mówiąc o tym, że nie szkodzi tylko sobie, ale całemu Kościołowi! ..zamiatanie problemów pod dywan itp.
W Kościele Ewangelickim Ksiądz ma oficjalnie żonę, nie ślubuje czystości przed Bogiem i mimo, że pewnie zdarzają się na świecie zdrady małżeńskie takich Duchownych, no ale ten problem ma już zupełnie inną postać niż w przypadku Księdza Katolickiego.

Żeby była sprawa jasna! Ja nie narzekam na Kościół Katolicki! Uważam, że jest Bardzo Ważny i Wiele Daje! Zawsze będę Go bronił.. tylko szkoda, że niektórzy ludzie są nie na takich miejscach jak powinni.. co więcej, trwają na nich choć wiedzą co robią lub co robią inni.. w takich sytuacjach ręce opadają normalnie.. Bo Kościół powinien dawać przykład, być ostoją, czymś lepszym niż to co nas otacza.

Pojawił się wiec we mnie pewien żal i zastanowienie.. jak to wszystko jest możliwe i jak można z tym nic nie robić?

Kościołem Ewangelicko-Augsburskim nigdy się jakoś specjalnie nie interesowałem tzn. wiedziałem, że są pewne różnice, ale nie zgłębiałem wiedzy na jego temat.

Teraz niektórym wyda się śmieszne co napisze, ale bądźmy szczerzy:)

Pewnego razu gdy oglądałem "Bitwę na głosy" Ewa Farna powiedziała, że jest Ewangeliczką. "No ok. jest to jest.. fajna, sympatyczna i ładna dziewczyna która otwarcie przyznaje, że jest chrześcijanką" pomyślałem, ale nic z tym nie robiłem dalej.. jednakże, że lubię ją (kwestia gustu-wiadomo;) ) któregoś dnia pomyślałem, hm.. a właściwie zobaczymy co "to" jest i "jaki" jest Kościół Ewangelicko-Augsburski.. poszukałem w internecie "znane" osoby, które są/były Ewangelikami (tak aby jakoś Go sobie bardziej "zpersonalizować") i zacząłem czytać.. o tym Czego się Trzyma, jakie są różnice, a jakie podobieństwa z Kościołem Katolickim, jak są one rozumiane i tłumaczone, z czego wynikają itp. i powiem Wam, że zaciekawiło mnie..
Niedaleko domu mam jedyny w naszym mieście Kościół Ewangelicko-Augsburski, wszedłem na stronę internetową, znalazłem numer do Kancelarii i zadzwoniłem z zapytaniem czy można się umówić na spotkanie dla "zainteresowanych protestantyzmem".. otrzymałem odpowiedź, że najlepiej przyjść na Nabożeństwo i porozmawiać z Ks. Proboszczem. Tak też zrobiłem:) Ksiądz mi wszystko wytłumaczył, jak posługiwać się śpiewnikiem Ewangelickim itp. i wiecie co? I poszedłem kolejny raz na Nabożeństwo.. i kolejny.. i tak teraz chodzę. Do Kościoła Katolickiego też czasami chodzę, ale częściej do Ewangelicko-Augsburskiego. Ostatnio nawet miałem okazję pójść w innym mieście.

Myślę, że zdanie Katolików o Ewangelikach i zdanie Ewangelików o Katolikach wynika często z niewiedzy.. Dla "zwykłego" Katolika Ewangelik "nie wierzy w Maryję" a dla "zwykłego Ewangelika Katolik Wyznaje bardziej Maryję niż Boga.. a w obu przypadkach Tak Nie Jest.. ale żeby się o tym przekonać trzeba poznać trochę DRUGĄ STRONĘ:)
Ja np. powiem szczerze, że nabrałem sympatii i szacunku do ewangelików.. nie mówię, ze wcześniej byłem nastawiony negatywnie, ale sami wiecie.. inne wyznaniem było dla mnie po prostu innym wyznaniem i tyle.

Mam ochotę chodzić do Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, powiem szczerze, że sprawia mi to nawet radość.. i to nie jest tak, że ja się wypieram Kościoła Katolickiego! Nigdy w Życiu! ..ale zastanawiam się i myślę poznając kolejne rzeczy i analizując je.. "a może faktycznie Ewangelicki ma rację.. aż tak się przecież nie różnimy", przecież Bóg Jest Najważniejszy, a Pismo Święte jest Podstawą!

Przepraszam za tak długą wypowiedź która jest raczej opowiedzeniem pewnej historii niż konkretnym odpowiedzeniem na pytania "Czemu".. ale teraz wiecie jak się u mnie zaczęło, że nie odpuściłem, i że z pozoru błaha sytuacja sprawiła, że Zainteresowałem Się i traktuję Kościół Ewangelicki jak najbardziej Poważnie! ...a o szczegółach, poglądach itp. myślę, że porozmawiamy sobie w kolejnych postach.
P/S. Bardzo Fajnie że jest to forum! Pierwotnie odwiedzałem forum protestanci info. ale powiem wam, ze to niezbyt dobre miejsce jeśli ktoś interesuję się tylko wyznaniem Ewangelickim.. jest tam za dużo innych wyznań, ludzi którzy przekonują do swoich racji itp. można się pogubić jeśli ktoś "jest początkujący".. To jest Zupełnie inne i Miło, że Jest!:)
Arek
 
Posty: 8
Rejestracja: 20 lut 2013, 09:20

Re: co Was skłoniło do konwersji?

Postautor: Z wyboru » 31 mar 2013, 03:32

Od ponad roku formalnie należę do KEA, a do konwersji skłoniło mnie w pewnej mierze to, o czym napisał Arek, jeśli chodzi o sytuację w KRK. Poznałem kościół katolicki od zakrystii w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zawsze też myślałem nieco inaczej, ale skoro w tym wyznaniu się wychowałem, to przez wiele lat po prostu uważałem to za pewną sytuację stałą. Założenia luteranizmu zwróciły moją uwagę w liceum (podczas lekcji historii). Wtedy stwierdziłem, że wiele łączy mnie z tezami Lutra. To wszystko powoli dojrzewało. Nie przemawiały do mnie odpusty, odklepywanie koronek itp, a to w głównej mierze stanowi o pobożności katolickiej. No oczywiście do tego dochodzi pogląd, że wierzącym i z pewnością wybranym przez Boga jest ten, kto chodzi do kościoła i daje na tacę. Takie słowa usłyszałem na kazaniu podczas ślubu mojej kuzynki, kiedy to proboszcz wychwalał jej rodziców za to, że chodzą co niedziela do kościoła i troszczą sie o potrzeby materialne parafii, przez co stanowią wzór postawy człowieka wierzącego. Akurat ja znam trochę inne oblicze tej, niestety, mojej rodziny, co z kolei stawia ich daleko od postawy świadomych katolików. Dla nich jest to wiara na zasadzie "babcia tak wierzyła, mama wierzyła, to i ja też". Nie mają bladego pojęcia o podstawowych zasadach chrześcijaństwa, są nietolerancyjni, a najważniejsze jest to, co sobie pomyśli ksiądz... Gdy jedna z kuzynek (córka siostry mojego wuja) zaszła w ciążę w wieku 18 lat, ich pomysł w tej sytuacji to usunięcie po cichu ciąży... no i problem z głowy, no bo przecież to hańba dla tak zacnej, katolickiej rodziny. Na szczęście wszystko się dobrze ułożyło i narodzone 23 lata temu dziecko żyje i jest, mówiąc potocznie "spoko gościem". Dla nich wiara to: ospust, rekolekcje, niedzielna msza, taca...i nic poza tym. Poza to jest inny świat, w którym akceptuje się to, że ksiądz ma kochankę i dzieci, choć ten z ambony gromi innych, że żyją na kocią łapę. Do tego doszły kwestie teologiczne. Wciąż słyszałem, jaki to człowiek jest zły, że trzeba się umartwiać i dobrymi uczynkami zasłużyć sobie na zbawienie, a za zmarłych to trzeba na msze dawać, najlepiej gregoriańskie, za bagatela tysiąc parę zlotych. Mi nie odpowiadało to zupełnie. Zacząłem się zastanawiać, gdzie ja w tym wszystkim jestem i kim jestem... jakimś odmieńcem, wywrotowcem? W KEA odnalazlem sens wiary. "Jesteście zbawieni z łaski poprzez wiarę i to nie z was, Boży to dar". A ten dar obliguje mnie do bycia dobrym człowiekiem. Nie dlatego, że mam sobie poprzez bycie dobrym zakupić zbawienie, ale dlatego, że przyznaję się do Chrystusa. Bez żadnych zbędnych ozdób, latania w procesjach, które z modlitwą to mają niewiele wspólnego, bez klepania do ucha księdzu grzechów (swoją drogą, jako 10-latek, chcąc iść podczas misji parafialnych do spowiedzi, zostałem wytargany za ucho przez księdza kapo, bo odważyłem sie ruszyć w kościele). Przestałem się wreszcie czuć jak niegodny śmieć, ale jak prawdziwe dziecko Boga, który mnie kocha i chce mieć ze mną osobistą więź.
Z wyboru
 
Posty: 4
Rejestracja: 31 mar 2013, 02:53
Wyznanie: ewangelicko-augsburskie

Poprzednia

Wróć do Przed konwersją

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron