Na rozdrożu...

Pytania na temat luteranizmu i KEA

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Na rozdrożu...

Postautor: guinnes » 29 paź 2011, 18:35

Witam..najpierw chciałem się przywitać bo to mój pierwszy post. Jestem mężczyzną w wieku 38 lat po pewnych przejściach. Forum analizuję od około roku i coraz bardziej jest mi bliskie.Dlatego też zdobyłem się na odwagę i postanowiłem tez coś od siebie wnieść w to forum. Ponadto jak najbardziej chciałbym usłyszeć co myślą piszący tu o sytuacji jaka od pewnego momentu jest moim udziałem. Jak napisałem wcześniej mam 38 lat i od 5 lat jestem po rozwodzie będąc formalne katolikiem. Jak wiadomo o tym fakcie i fakcie że na dzień dzisiejszy zamieszkuję z kobietą z którą układa się tak jak w rodzinie ( mając dwójkę dzieci przysposobionych ) stałem się "wyklętym" z KRK . Dlatego też od czasu rozwodu zaprzestałem całkowicie praktyk w KRK z uwagi na ich bezsens braku możliwości korzystania z łaski Bożej w sakramencie ołtarza. Wtedy też zwróciłem se w stronę KEA i zacząłem analizować doktryny które stały se bardzo bliskie.Bywałem już na nabożeństwach w KEA w Bielsku Białe dlatego niczym nowym to nie jest , ale d sakramentu ołtarza nie przystępowałem. Jednakże na dzień dzisiejszy bak tego bardzo ...Miło będzie jak ktoś przeczyta mój post i poradzi co dalej..chyba nie ma sensu blokować swej wiary która ewoluuje z uwagi tylko na błędy które zresztą były z dwu stron i dawno zostały przeze mnie zrozumiane . Pozdrawiam.
guinnes
 
Posty: 1
Rejestracja: 29 paź 2011, 18:24
Wyznanie: ???? na rozrożu..

Re: Na rozdrożu...

Postautor: macjan » 24 lis 2011, 22:35

guinnes pisze:Witam..najpierw chciałem się przywitać bo to mój pierwszy post.

Witam :)

guinnes pisze:Bywałem już na nabożeństwach w KEA w Bielsku Białe dlatego niczym nowym to nie jest , ale d sakramentu ołtarza nie przystępowałem. Jednakże na dzień dzisiejszy bak tego bardzo ...

Możesz śmiało przystępować. Ani Twoja sytuacja rodzinna, ani wyznanie nie jest żadną przeszkodą, do komunii w KEA może przystępować każdy.

guinnes pisze:Miło będzie jak ktoś przeczyta mój post i poradzi co dalej..chyba nie ma sensu blokować swej wiary która ewoluuje z uwagi tylko na błędy które zresztą były z dwu stron i dawno zostały przeze mnie zrozumiane .

Oczywiście, że nie. Proponuję rozejrzeć się po KEA - możesz brać udział w nabożeństwach, przystępować do komunii, uczestniczyć w życiu parafii i nie musisz od razu się z niczym deklarować. Może znajdziesz tu swoje miejsce. Na pewno możesz też porozmawiać o swojej sytuacji z pastorem, chociaż rozumiem, że przynajmniej dopóki nie znasz dobrze tego Kościoła, może to być krępujące.

Być może nie warto też od razu skreślać KRK - takich ludzi jak Ty jest na pewno więcej i z tego co wiem, są dla nich jakieś duszpasterstwa. Nie każdy ksiądz i nie każda grupa wiernych w KRK ma takie samo zdanie jak "oficjalna wykładnia". Ale rozumiem, że wieczne czucie się jak chrześcijanin drugiej kategorii może być przykre.

Życzę powodzenia i żeby trudności z kościołem/ami nie zniechęciły Cię do wiary. Na pewno warto szukać dla siebie odpowiedniego miejsca.
macjan
 
Posty: 6
Rejestracja: 06 cze 2011, 21:47
Wyznanie: luterańskie

Re: Na rozdrożu...

Postautor: matab » 06 gru 2011, 11:37

Witam. Właśnie przystąpiłem do Waszej internetowej wspólnoty ewangelickiej :) Formalnie jestem członkiem KRK, ale od dłuższego czasu dokonuję swoistej rewizji swojej wiary chrześcijańskiej i muszę stwierdzić, iż coraz bliżej mi do wyznania KEA.
W przeszłości byłem mocno związany z KRK, do tego stopnia, iż po maturze postanowiłem wstąpić do Seminarium Duchownego. Byłem tam przez 1,5 roku jeszcze ubiegłego wieku ;). W połowie drugiego roku przerwałem studia teologiczne i przeszedłem na socjologię. Patrząc teraz (po 10 latach) na ten zwrot w moim życiu, muszę powiedzieć, iż nie żałuję niczego. Ożeniłem się, mam 2 dzieci.
Ale nie chcę tu pisać swojego CV. Jak wychodziłem z Seminarium, wiedziałem, że mój stosunek do KRK się zmienia, nie jest już taki bezkrytyczny. Paradoksalnie muszę przyznać, iż zmiana nastawienia do wyznania katolickiego i do instytucji KRK zmieniała się wraz z poznawaniem wykładów Historii Kościoła. Owszem miałem wcześniej świadomość czarnych kart historii chrześcijaństwa, ale dopiero głębsza refleksja nad jego dziejami sprawiła, że w moim umyśle zapoczątkowało zwątpienie w jedyną słuszność jakie uzurpował i uzurpuje nadal sobie KRK. Postawy przełożonych wobec kleryków również pozostawiały wiele do życzenia. Byliśmy tam traktowani raczej jak żołnierze, którzy mają wypełniać "rozkazy" swoich dowódców, co "zabijało" ducha teologii dialogu i wspólnego szczerego poszukiwania Prawdy. Paradoksalnie doskwierał mi też mocno podkreślany dualizm na stan duchowny i ten gorszy świecki, jakby nie istniały słowa, że wszyscy jesteśmy równi w Chrystusie Panu! Obcy mi się również stawał coraz bardziej kult maryjny i świętych, który przejawiał się w takich praktykach jak czczenie różnych obrazów, figur, czy relikwii.
Bezpośrednim przyczynkiem do wstąpienia do tego Forum jest fakt, iż moje dzieci zaczęły przygotowania do I Komunii Św. w KRK. Wiąże się to również z formacją rodziców, prowadzoną przez proboszcza raz w miesiącu. Wygląda to tak, iż po Mszy w niedzielę, zwołuje się kilkudziesięciu rodziców na spotkanie, które trzeba "zaliczyć", bo to będzie się liczyło do frekwencji w przygotowaniach dziecka, które ma przystąpić w przyszłym roku do I KŚw. Poziom tych spotkań jest żenująco niski, gdyż ludzie tam siedzą dosłownie jak na tureckim kazaniu. Najlepsze są komentarze po tych spotkaniach, które zdaje się słyszeć od licznych uczestników, że to trzeba przejść i mieć z głowy! Dla większości jest to jakby jedynie jeszcze jeden formalny obowiązek dziecka - ucznia, który należy wykonać, żeby nie było później problemów np. ze ślubem kościelnym.
Prawdę mówiąc sam mam problem, czy w moim stanie duchowej konwersji, powinienem przygotowywać dzieci do I KŚW. w KRK, czy przerwać to niemalże w tej chwili i czym prędzej przejść do KEA? Z drugiej strony wiem, że pośpiech w takich sytuacjach nie jest wskazany, ale co wybrać? Faktycznie znalazłem się "na rozdrożu", ale w którą stronę skręcić, o Panie!?
matab
 
Posty: 2
Rejestracja: 06 gru 2011, 10:21
Wyznanie: chrześcijańskie

Re: Na rozdrożu...

Postautor: Anja01 » 06 gru 2011, 15:27

A ja bym sugerowała zapytać dzieci co sądzą o swojej I Komunii. Wiem, że mając 8 lat bardzo trudno się zdecydować czego wymaga się od swojego kościoła i wiary. Tego często nie wiedzą dorośli. Ale warto słuchać dzieci; one też mają nam wiele do powiedzenia. Może jednak rozumieją już istotę Komunii, może właśnie tego potrzebują. A może właśnie wręcz przeciwnie. Bo jeśli taka uroczystość oznacza, że 'chcę mieć sukienkę bardziej falbaniastą niż Zosia z II A', albo bo 'dostanę wypasiony komputer i PlayStation', to może trzeba się zastanowić czy warto tu i teraz? A co żona na to?
Anja01
 
Posty: 171
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:36
Lokalizacja: Warszawa/Wniebowstąpienia
Wyznanie: E-A od 29.05.11.

Re: Na rozdrożu...

Postautor: Dagmara » 06 gru 2011, 15:42

Witaj Matab, dobrze rozumiem twoja rozterki :). Z tą I Komunią mam podobne odczucia jak ty, moja dzieci też są w wieku I Komunijnym i też mamy spotkania i przygotowania, do których większość rodziców podchodzi jedynie jak do formalności, ale jest w tym ogromna wina katechetki i samego księdza niestety. Tak więc ciężar przygotowania dzieci jak się okazało spadł na mnie - ewangeliczki, bo mąż katolik nie ma czasu i sam podchodzi do kwestii przygotowania jak do formalności. Niestety rezygnacja z I Komunii nie wchodziła w grę z powodów o których już kiedyś pisałam na forum. Chciałabym, żeby moje dzieci nie traktowały tego wydarzenia jedynie jako formalnego obowiązku z którego są pewne wymierne korzyści w postaci bardzo hojnych prezentów. W przypadku córki chyba mi się udało osiągnąć ten efekt, natomiast w przypadku syna widzę że w miarę przygotowań jest coraz gorzej zamiast coraz lepiej. O ile na początku II klasy syn z pełnym przekonaniem deklarował chęć przystąpienia do I Komunii z powodu miłości do Jezusa, o tyle po kolejnych "zaliczanych" formułkach i modlitwach (których znaczenia katechetka nie tłumaczy, a są to często niezrozumiałe dla dziecka sformułowania) jego zapał osłabł poważnie. Obecnie po zaliczeniu modlitw i formułek przewidzianych do zaliczenia w listopadzie, syn zaczął sugerować że gdyby nie te prezenty to gra nie byłaby warta świeczki i że on chyba nie bardzo rozumie o co w tym wszystkim chodzi :evil: . Moja cała praca wychowania religijnego dzieci (co nie jest łatwe gdy dzieci nie mogą ze mną chodzić do kościoła i muszę godzić teologię katolicką z ewangelicką) idzie na marne.
Matab, faktycznie masz trudny orzech do zgryzienia, zwłaszcza, że już tylko kilka miesięcy pozostało. Ja chyba bym na twoim miejscu jednak posłała dzieci do tej I Komunii zwłaszcza, że wciąż jesteście katolikami. Wszystko zależy od tego co o tym sądzi twoja żona, czy np. dziadkowie nie dostaną zawału z powodu takiej zmiany i nie będą np. buntować dzieci, w jakim środowisku żyjecie (u mnie jest dość liberalnie w szkole, a ostatnio w jednej klasie po I Komunii 6 dzieci zrezygnowało z lekcji religii).
Pozdrawiam.
Dagmara
 
Posty: 154
Rejestracja: 24 kwie 2009, 14:05
Wyznanie: E-A

Re: Na rozdrożu...

Postautor: Iwo_H » 07 gru 2011, 13:44

Też chyba nie rezygnowałabym z posłania dzieci do I Komunii. Wydaje mi się, że dziecko w 1. czy 2. klasa podstawówki jest zbyt małe, aby go obciążać odpowiedzialnością za podjęcie decyzji w takich sprawach. Dziecko w tym wieku może sobie zdecydować czy chce iść do szkoły w różowej czy w zielonej bluzce, a nie czy chce albo nie przystąpić do Komunii. Do pewnego wieku to rodzice powinni decydować o takich sprawach, bo to daje dziecku poczucie bezpieczeństwa i nie zmusza do dźwigania odpowiedzialności na którą jeszcze nie jest gotowe. Bo co będzie, jeśli dziecko wyczuwając wątpliwości rodziców, zrezygnuje z Komunii, a potem spotka się z piętnowaniem ze strony innych dzieci? Czy będzie w stanie obronić swoje stanowisko? Myślę, że może poczuć się bardzo zagubione, a źle się dzieje jeśli dziecko staje się ofiarą duchowych rozterek rodziców i lepiej jest nie obciążać go swoimi dylematami. Nic przecież nie stoi na przeszkodzie, żeby dziecko uczestniczyło w praktykach religijnych obu Kościołów, a w pewnym momencie będzie na tyle dojrzałe, że samo wybierze. Mam tutaj na myśli sytuację taką, jak opisał Matab, kiedy rodzice formalnie nadal są katolikami i dopiero rozważają konwersję. Inna jest sytuacja, gdy rodzice są już po konwersji, wtedy dziecko,oczywiście, wysyłane jest na religię ewangelicką i dylemat I Komunii odpada. Jeszcze inna jest sytuacja, gdy tylko jedno z rodziców konwertuje, a drugie zdecydowanie obstaje przy swoim wyznaniu, wtedy moim zdaniem, albo rodzice ustalają wg jakiego obrządku edukują religijnie dziecko, albo jak w powyższym przypadku, dziecko bierze udział w praktykach obu Kościołów.
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 721
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: Na rozdrożu...

Postautor: Piotrek » 07 gru 2011, 15:08

Znajoma z uczelni jest ateistką. Wychowywali ją rodzice będący małżeństwem katolicko-prawosławnym. Weźcie taki scenariusz pod uwagę i zastanówcie się, czy przypadkiem nie doprowadzicie do czegoś podobnego.
Piotrek
 
Posty: 112
Rejestracja: 27 lip 2009, 16:06
Wyznanie: KRK

Re: Na rozdrożu...

Postautor: Dagmara » 08 gru 2011, 10:42

Piotrek pisze:Znajoma z uczelni jest ateistką. Wychowywali ją rodzice będący małżeństwem katolicko-prawosławnym. Weźcie taki scenariusz pod uwagę i zastanówcie się, czy przypadkiem nie doprowadzicie do czegoś podobnego.

A czy ta znajoma powiedziała ci że nie wierzy w Boga, bo rodzice byli różnych wyznań? Moi rodzice są katolikami a brat jest ateistą, czy to że oni są katolikami doprowadziło go do ateizmu a mnie do zmiany wyznania? Byliśmy wychowywani tak samo tylko mamy inną wrażliwość.
Z własnego doświadczenia wiem, że wychowanie religijne dzieci gdy rodzice mają różne wyznania jest trudne, ale nie niemożliwe.
Dagmara
 
Posty: 154
Rejestracja: 24 kwie 2009, 14:05
Wyznanie: E-A

Re: Na rozdrożu...

Postautor: Piotrek » 08 gru 2011, 12:38

Powiedziała, że nie wierzy w Boga, nie powiedziała, dlaczego.
Piotrek
 
Posty: 112
Rejestracja: 27 lip 2009, 16:06
Wyznanie: KRK

Re: Na rozdrożu...

Postautor: matab » 08 gru 2011, 15:38

Dziękuję wszystkim za odpowiedź na mój wpis. Oczywiście nie będę dzieciom w tym momencie mieszał w głowach konwersją, bo one tak naprawdę nie wiedzą, że chrześcijaństwo jest zróżnicowane wyznaniowo. Prawdę mówiąc I Komunia w KRK jest zbyt wczesna, jak na dzieci w wieku 8 lub 9 lat. Myślę, że robi się z tego taki teatrzyk, okazję do pokazania się, mam tu na myśli całą otoczkę związaną z imprezami typu "małe wesele" i prześciganiu się w wysokości sum pieniędzy przeznaczonych na prezenty. My z żoną postanowiliśmy nie dać się zwariować tej niezbyt chlubnej tradycji. Na razie jednak nie będę prowadził dzieci do KEA, myślę, że z tym na razie poczekamy do czasu aż przystąpią do I KŚw, choćby z tego względu, że i tak teraz mają napięty kalendarz wizyt w KRK, teraz np. chodzimy prawie codziennie na roraty.
Pozdrawiam wszystkich!
Z Panem Bogiem, który jest ponad-wyznaniowy, przynajmniej ja Go tak pojmuję! :D
matab
 
Posty: 2
Rejestracja: 06 gru 2011, 10:21
Wyznanie: chrześcijańskie

Następna

Wróć do Przed konwersją

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron