Na rozdrożu...

Pytania na temat luteranizmu i KEA

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Re: Na rozdrożu...

Postautor: michaues » 29 lut 2012, 13:20

W wielu wypowiedziach poruszana jest kwestia, będąca dla osób "na rozdrożu" jednym z ważniejszych problemów do rozwiązania przy wyborze swojej kościelnej drogi - w jaki sposób ta decyzja zaważy na życiu naszych rodzin. Tutaj dużo jest o dzieciach w przededniu I Komunii św., w innych wątkach o naszych rodzicach czy współmałżonkach. I nie są to bezpodstawne rozterki, jeśli poważnie traktujemy swoją odpowiedzialność i troskę o bliskich.

W którym miejscu jestem, napisałem w pierwszym poście. Dodam, że także mam dziecko w wieku komunijnym. Poziom (niski) przygotowań do uroczystości, ale także i ocena gotowości naszego dziecka do przystąpienia do I Komunii, skłoniły nas do odsunięcia w czasie (przynajmniej o rok) tego wydarzenia. Niemal w tym samym momencie pojawiły się również myśli o konwersji, tak więc na ewentualną komunię dziecka w KRK zacząłem patrzeć z innej perspektywy. I doszedłem do jedynego, słusznego - MOIM ZDANIEM - wniosku: to na mnie spoczywa odpowiedzialność za dokonywanie takich wyborów za moje dziecko. Gdybym został w KRK, to posłałbym je do I komunii. Gdybym przeszedł do KEA, to myślałbym o konfirmacji dla niego. Jeśli jestem na rozdrożu, czy może raczej w drodze, to do pewnego stopnia "funduję" dziecku pewien stan zawieszenia. Jeżeli ja sam uczciwie powiedziałem sobie wreszcie, że nie jestem w stanie akceptować pewnych prawd wiary i praktyk w KRK, to nie mogę uczciwie przekazywać ich swojemu dziecku. Jak wtedy mam je posłać do I Komunii? jak uczyć go modlitw do Matki Bożej czy świętych? jak przygotować do spowiedzi? Jeżeli przestałem chodzić co niedziela do kościoła i zacząłem uczęszczać do zboru, to zacząłem również zabierać tam ze sobą dziecko. Nie, nie tłumaczę mu na razie istoty tej zmiany, w tym wieku dzieci w cudownie ufny sposób (jeszcze!) akceptują to, co rodzice mu przekazują. Szoku nie przeżywa, bo i Ojcze Nasz, bo i wyznanie wiary, i wiele innych elementów jest podobnych. I jest Krzyż. A że ksiądz inaczej ubrany, że kolejność modlitw trochę inna, sposób udzielania komunii - to nie są rzeczy dla dziecka istotne.

Co będzie, jeśli nie zdecyduję się na konwersję? Im głębiej wchodzę w nauczanie KEA, to coraz mniej biorę to pod uwagę ;-). (Chociaż oswojenie się z myśleniem o sobie jako luteraninie, a nie katoliku, jest dość poważną barierą psychologiczną). Ale gdyby tak się stało, to starałbym się w równie naturalny sposób wrócić razem z dzieckiem do wcześniejszych praktyk religijnych. Staram się teraz wszystko robić z jak największą ostrożnością, delikatnością, bez żadnego "nadawania" na KRK, deprecjonowania tego, czym żyliśmy. I nie dlatego, że jest zawsze ewentualność powrotu, ale głównie dlatego, żeby dziecko szanowało chociażby wiarę Dziadków. Nie zerwiemy przecież stosunków, a tematy religijne na pewno będą się pojawiać.

Raz jeszcze podkreślam: piszę tutaj tylko o mojej własnej decyzji, moim wyborze. Wydaje mi się on słuszny, ale tylko w odniesieniu do mojej sytuacji. Nie śmiałbym nikomu go narzucać. Dzielę się nim dlatego, że być może, ktoś znajdzie się w podobnej sytuacji i taka droga wyda mu się właściwa. Sam znalazłem na Forum wiele cennych przemyśleń, które bardzo pomagają mi w tej właśnie chwili. Pokazują, że nie ja pierwszy i nie ja jeden...

Michał

P.S. Nawiązując do przywołanego wyżej pierwszego wpisu - jesteśmy z żoną po pierwszej rozmowie z księdzem proboszczem. Nie powiedział nie :-) Rozmowa długa, budująca i na pewno nie ostatnia. Podoba mi się w tej parafii :D
michaues
 
Posty: 16
Rejestracja: 05 lut 2012, 01:07
Lokalizacja: Warszawa / św.Trójca
Wyznanie: KRK > KEA

Poprzednia

Wróć do Przed konwersją

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron