patowa sytuacja

Pytania na temat luteranizmu i KEA

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

patowa sytuacja

Postautor: Polar » 19 kwie 2012, 22:33

Witam Was serdecznie! Na początek gratuluję bardzo rzetelnego i mądrego Forum.
Jestem tu nowa i zdecydowałam się napisać o swojej sytuacji. Mam 32 lata, mieszkam w Polsce, wykształcenie: teolog. jestem katoliczką, więcej - praca jaką wykonuję jest związana z KRK. Od dłuższego już czasu moja wiara ulega zmianie: prawie jej nie ma. Nie chodzi mi o wiarę w Jezusa Chrystusa, tylko o zaufanie instytucji. Im dłużej w niej pracuję, tym gorzej. Widzę to i tamto, a w środku wszystko się we mnie gotuje.
Luteran znam dość dawno - poznałam kilka fajnych osób podczas spotkań ekumenicznych. W szczególny sposób się zaprzyjaźniłam z pewną dziewczyną, z którą prowadziłyśmy długie rozmowy o wierze. Wtedy próbowałam z nią dyskutować jako katoliczka, udowadniając swoje tezy. A teraz widzę, że miała rację. Doktryna, pobożność, praktyki - stało mi się to bardzo bliskie. Bardziej je rozumiem, moje serce też bardziej do nich lgnie.
Nawiązałam kontakt z luteranami w moim mieście, byłam na kilku spotkaniach (dla tzw. "nowych"), ale... Nie mogę do nich przychodzić na nabożeństwa, bo gdyby w moim miejscu pracy wyszło na jaw, że chodzę na nabożeństwa do protestantów, to mogą mnie wyrzucić z pracy. A nie mam gdzie iść - już nie mam rodziny (pewne wydarzenie z przeszłości wszystko zmieniło), nie mam mieszkania oprócz służbowego. Owszem, mam kilku przyjaciół, ale generalnie jestem sama.
Owszem, proszę o radę - chociaż nie wiem, co można tu poradzić. Ale nade wszystko szukam wspólnoty i wsparcia.
Polar
 
Posty: 22
Rejestracja: 19 kwie 2012, 22:20

Re: patowa sytuacja

Postautor: Anja01 » 21 kwie 2012, 15:52

Jedna z osób z mojej grupy konwersyjnej jest nauczycielką w szkole katolickiej. Od początku mówiła u siebie w pracy co zamierza zrobić i dlaczego i nie miała z tego powodu żadnych kłopotów. Więcej nawet; została zrozumiana i wspierana przez nauczycieli i dyrektorkę. Może u ciebie tez nie jest tak źle jak sobie wyobrażasz? Może wywiedz się dyskretnie co by dla współpracowników oznaczało uczestnictwo w nabożeństwach? A jeśli faktycznie miałabyś mieć z tego tytułu problemy to jedyne wyjście jakie widzę w tej chwili to jeżdżenie do innej miejscowości (nie wiem skąd jesteś).
w każdym razie życzę powodzenia i nie upadaj na duchu :)
Anja01
 
Posty: 171
Rejestracja: 29 mar 2011, 21:36
Lokalizacja: Warszawa/Wniebowstąpienia
Wyznanie: E-A od 29.05.11.

Re: patowa sytuacja

Postautor: Piotrek » 22 kwie 2012, 17:29

Różnimy się zdaniami co do trafności nauki Kościoła Ewangelickiego czy zmiany wyznania. W każdym razie, powody bycia w tym a nie w innym wyznaniu w ogóle nie powinny zależeć od warunków materialnych. Wiem, że możesz w obecnej sytuacji czuć się pod pewnego rodzaju przymusem. Chciałbym napisać o jednym ze scenariuszy zmiany zawodu, możliwie jak najbardziej niezależnie od kwestii związanej ze zmianą wyznania. Na początek możesz sobie dorabiać po godzinach i odkładać trochę pieniędzy. Niestety, w obecnej sytuacji na rynku pracy raczej nie będzie to coś ambitnego ani dobrze płatnego. Też mam z tym problemy. Możesz się zastanowić, jaki nowy fach byłby dla Ciebie interesujący. No i jak już będziesz miała trochę kasiory - to poprzez agencję pracy możesz pojechać do pracy za granicą. Moi znajomi mówili mi, że na tzw. Zachodzie ;) pracodawcy bardziej szanują pracowników niż tu, w kraju. Dla przykładu, jeżeli to jest praca przy produkcji, tempo roboty jest znośne i nie ma tak, że taśma bardzo szybko się przesuwa. A w tym samym czasie zaocznie możesz kształcić się w nowym, interesującym fachu. I po 2-3 latach zacząć w nim pracować.
Piotrek
 
Posty: 112
Rejestracja: 27 lip 2009, 16:06
Wyznanie: KRK

Re: patowa sytuacja

Postautor: Dagmara » 24 kwie 2012, 16:26

Faktycznie dylemat jest. Jedno jest pewne- życie wbrew sobie i swoim przekonaniom to ciężka sprawa, ale sprawy bytowe też są ważne. Najlepiej by było, gdybyś mogła zmienić pracę, wynająć mieszkanie (może z kimś na spółkę) bo twój pracodawca z tego co zrozumiałam nie zaakceptuje twoich wątpliwości i wycieczek do innego niż katolicki kościoła. Jako katolicki teolog faktycznie możesz mieć trudno, ale może jest możliwość, abyś zmieniła zawód. Może przyjaciele by ci w tym pomogli.
Jeśli przyjdzie mi do głowy jakiś konkretny pomysł to napiszę. Na razie trzymam kciuki. Plusem jest to, że nie masz nad głową rodziny, która by cię wyzywała od heretyków, albo stosowała szantaże jak to mają czasem inni konwertyci. To też jest trudne.
Dagmara
 
Posty: 154
Rejestracja: 24 kwie 2009, 14:05
Wyznanie: E-A

Re: patowa sytuacja

Postautor: michaues » 26 kwie 2012, 14:27

Wymądrzać się jest łatwo, trudniej sensownie coś doradzić. Gdyby to pierwsze u mnie dominowało, to wybacz mi proszę.
W obronie własnej wiary nie trzeba w Polsce oddawać życia, co nie znaczy, że dokonywanie wyborów, przed jakimi Ty stajesz, jest łatwe. Wiem jednak po sobie, że stawianie takich pytań to nie jest początek drogi. To jest już podążanie tą drogą. Oczywiście z każdej można zawrócić, ale po co? żeby trwać w orwellowskim dwójmyśleniu? Przecież nie zapomnisz o swoich przemyśleniach, nie zaakceptujesz w sumieniu dogmatów, z którymi się nie zgadzasz i które za ludzkie, a nie Boskie uznajesz. Jeśli już uczyniłaś ten krok - dopuściłaś do siebie myśl o konwersji i wewnętrznie czujesz, że to jest dobre - to potrzebujesz czasu. Przede wszystkim na wyobrażenie siebie w nowej sytuacji. Wiem, wiem, łatwo tak mówić. Ale ja też nie spieszę się, wierzę, że jeśli mam podjąć tak ważną decyzję to muszę dać sobie czas.
Nie wiem, z jakiego jesteś miasta, jaką pracę wykonujesz. Ale jesteś młoda, wykształcona. Może Twoja wspólnota luterańska byłaby w stanie Ci pomóc? Jest tak dużo niewiadomych, że trudno mi coś dokładniej napisać.
Powtórzę; przy tak ogromnej zmianie potrzebny jest czas, głównie na oswojenie się z nową sytuacją, z nowym sobą.
To tak czysto po ludzku. A naprawdę to Ktoś inny na pewno Ci pomoże... nie powinniśmy o tym zapominać.
Pozdrawiam
Michał
michaues
 
Posty: 16
Rejestracja: 05 lut 2012, 01:07
Lokalizacja: Warszawa / św.Trójca
Wyznanie: KRK > KEA

Re: patowa sytuacja

Postautor: Polar » 26 kwie 2012, 17:37

Forumowicze kochani - skorzystałam z Waszych (wszystkich) rad i OGROMNIE dziękuję!
Po pierwsze, modliłam się o rozeznanie i Pan naprawdę mi podpowiedział, co mam uczynić. Po drugie, porozmawiałam z moim przyjacielem księdzem, który pracuję w tym samym "zakładzie", co ja. Zapytałam, czy wypada, bym uczęszczała na nabożeństwa do innego kościoła jako, powiedzmy, sympatyk. I odpowiedział mi, że TAK! :D I wiecie, co Wam powiem: kamień mi spadł z serca i odczuwam tak wielką radość, że chodzę i śpiewam! Po tym poznaję też, że to od Pana pochodzi: czuję i wiem, że jestem na właściwym miejscu. W niedzielę idę na nabożeństwo! Hurra!!! I już nie muszę się chować w ostatnim rzędzie, nie muszę się bać, że ktoś mnie "przyłapie"... (Czy można "przyłapać" kogoś, kto przychodzi do Pana?). Ktoś, kto nie rozumie, że Bóg nie jest własnością KRK chyba się nieco rozmija z Ewangelią... Oczywiście, na razie będę przychodzić jako "sympatyk", ale trwać przed moim Bogiem będę "na serio".
Po trzecie, to wynika z poprzednich dwóch rad i ostatniej rady Michała (dzięki!): będę ufać Panu i może moja nowa wspólnota z czasem wymyśli dla mnie jakieś zajęcie. Bo tego właśnie pragnę: tworzyć kościół i tym służyć Bogu. Ale nie jako "członek kościoła drugiej (=gorszej) kategorii", bo tak się właśnie traktuje świeckich w moim byłym KRK. Może za ostro to brzmi, ale doświadczyłam tego na własnej skórze: świeccy w KRK nie mają głosu, są jedynie "przedmiotem duszpasterskiej troski", nie osobami, które może mają coś do powiedzenia. Owszem, są w KRK momenty piękne i wzniosłe, pełne prawdziwej troski o człowieka i jego zbawienie... Ale... Sercem jestem z Wami. Pragnę Boga, którego nie muszę się bać i kościoła, który uszanuje moją godność, kościoła, który jest Boży.
Krótko mówiąc, jestem szczęśliwa! I jeszcze raz dziękuję Wam za rady.
PS. na pewno będę też miała masę pytań i wątpliwości, ale ufam, że otrzymam na nie odpowiedzi (niektóre może nawet na tym Forum), a wątpliwości są chyba po to, by się umacniać i wzrastać w wierze.
IDĘ NA NABOŻEŃSTWO!!! :D
Polar
 
Posty: 22
Rejestracja: 19 kwie 2012, 22:20

Re: patowa sytuacja

Postautor: Iwo_H » 26 kwie 2012, 18:19

Cieszę się razem z Tobą :)
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 721
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: patowa sytuacja

Postautor: michaues » 27 kwie 2012, 09:17

Jak to mawiają w amerykańskich filmach: you make my day :-)
Pozdrawiam z letniej, bo już nie wiosennej, Warszawy
M.
michaues
 
Posty: 16
Rejestracja: 05 lut 2012, 01:07
Lokalizacja: Warszawa / św.Trójca
Wyznanie: KRK > KEA

Re: patowa sytuacja

Postautor: Polar » 29 kwie 2012, 14:42

Witajcie, drodzy Forumowicze!
Tak jak zapowiadałam kilka dni temu ? byłam dziś na nabożeństwie. I powiem szczerze, że dawno nie miałam takiego doświadczenia wspólnoty, jak dziś.
W KEA ujmująca jest prostota. Nie chodzi jedynie o wystrój wnętrza świątyni czy ?oprawę? nabożeństwa (chociaż brak pompatyczności pomaga się skupić na tym, co najważniejsze). Ujmująca jest prostota relacji z Bogiem, trwania przed Nim, modlitwy. Ksiądz powiedział bardzo ładne kazanie. Od wielu miesięcy wreszcie coś we mnie pozostało z nauki i byłam mocno podbudowana tym, co powiedział (pozwolę sobie lekko złośliwie zaznaczyć, że wreszcie usłyszałam kazanie na temat fragmentu z Biblii, a nie polityki, pogody czy czegokolwiek innego).
Ujął sposób modlitwy ? nie ?formułkowy?, tylko ?żywy?. Bez wątpienia, formułki są ważne ? przecież też macie (mamy? :D ) części stałe nabożeństwa, lecz żywa modlitwa, wypowiadana własnymi słowami pozostawia głęboki ślad.
Niezwykłe też jest to, że po nabożeństwie ksiądz żegnał parafian w drzwiach. Dla każdego miał jakieś słowo, z niektórymi dłużej rozmawiał. Ja usłyszałam: ?wreszcie jesteś na nabożeństwie!? (wcześniej chodziłam jedynie na spotkania dla ?sympatyków?) i że ksiądz ma nadzieję, że doświadczyłam dziś bliskości Boga.
Oj, doświadczyłam ? jestem mocno podbudowana i prawdę mówiąc, cieszę się, że wygramoliłam się dziś z łóżka wcześniej i zebrałam się na odwagę, by przyjść. A zaznaczę, że parafię KEA mam dość daleko i muszę naprawdę ładnych 30 min. poświęcić na dojście. Ale warto było. Naprawdę.
Miłej niedzieli!
Polar
 
Posty: 22
Rejestracja: 19 kwie 2012, 22:20

Re: patowa sytuacja

Postautor: Dagmara » 30 kwie 2012, 08:20

Ogromnie się cieszę Polar.
Dagmara
 
Posty: 154
Rejestracja: 24 kwie 2009, 14:05
Wyznanie: E-A


Wróć do Przed konwersją

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron