Strona 2 z 2

Re: Bierzmowanie a konfirmacja

Post: 27 wrz 2010, 10:12
autor: jagna
Mi nie chodziło dokładnie o to, że jestem luteranką jakiegoś gorszego sortu, ale raczej o to, co napisała Eshet, czegoś pozbawiona. tylko nie wiedziałam jak to dokładnie wyrazić.

Re: Bierzmowanie a konfirmacja

Post: 27 wrz 2010, 10:29
autor: Eshet
Dobrze jest gdy ktoś się z tego cieszy, ale jednak wiele osób woli pozostać byle jakim w swoim wyznaniu i uznaje to za 'lepsze' niz bycie w miarę porządnym w innej denominacji, które nawet nie jest przeskokiem w coś zupełnie innego i pozostaje chrześcijaństwem (w końcu nie zmuszamy otoczenia do zaakceptowania przejścia na wiccanizm i takiego wychowywania dzieci czy coś podobnego; no chyba że mówimy o przejściu z islamu na chrześcijaństwo :P ). A także z jednej strony szkoda, a z drugiej jest to zrozumiałe, że Kościół z którego występujemy jest nastawiony do tego mocno negatywnie i rzuca tyle kłód pod nogi, albo wymaga dziwnych oświadczeń przy ślubie mieszanym wyznaniowo, albo nakłada z automatu ekskomunikę za przyjęcie Komunii w KEA... Ale Komunia była mi to tak bardzo potrzebna że w ostatnią niedzielę to zrobiłam - przystąpiłam do Sakramentu Ołtarza. Nie uwierzycie jak bardzo to przeżyłam, aż mi poszły z oczu łzy :) cudowne było w tym także to że byłam w gronie znajomych ewangelików, którzy potem się cieszyli razem ze mną i trzymali za ręce :) i już się nie boję :)

Re: Bierzmowanie a konfirmacja

Post: 27 wrz 2010, 16:26
autor: jagna
To wspaniale Eshet! Ja też bardzo przeżyłam swoją pierwszą Komunię w KEA, bardziej niż tę w wieku 8 lat;) Był przy mnie mój chłopak, co dodatkowo mnie wzruszyło. Bez łez co prawda, ale ja twarda baba jestem.

Re: Bierzmowanie a konfirmacja

Post: 14 wrz 2014, 00:59
autor: Piotr
Jeszcze dołączę się do wątku Kuby. Kochani, nie trzeba pocieszać nowych, choć to prawda, że są w sumie dzielni. Pociesza się smutnych i znajdującym się w gorszym położeniu. Ja myślę jednak, że konwertyta ma w języku polskim tak negatywny wydźwięk nie dlatego, że dotyczy osoby, która wyznaje swoją wiarę chrześcijańską w innym wyznaniu, ale dlatego, że łączy się z wyobrażeniem osoby, która w związku z konwersją wyznaje tę wiarę przesadnie gorliwie czyli płytko, często ostentacyjnie obnosi się z nowo przyjętymi zasadami. Myślę sobie, że taki nowy, nie będę używał słowa konwertyta, bo chodzi my o nowego zwyczajnego, a nie nadgorliwego płytkiego, czasem jest bardziej oddany w służbie niż ten "z urodzenia ewangelik". Tu takie naiwne stwierdzenia padały, z których wynika, że ten "z urodzenia ewangelik", czyli każdy z tej grupy, to jest dopiero ktoś. Czyżby? Czy każdy z nich jest wartościowym człowiekiem i oddanym, bo jest "z urodzenia"? No opamiętajcie się. Nowi - nie jesteście ani gorsi, ani lepsi, dokładnie tak, jak "z urodzenia ewangelicy". Bądźmy porządnymi ludźmi i zachowajmy zdrowy rozsądek, wyznawajmy swoją wiarę i działajmy, a nie wracajmy ciągle do tego czy przechodziliśmy kiedyś przez most i czy to było przejście wystarczająco uroczyste. Jak to mówi jeden z klasyków (tych co się domyślą czyje to słowa, przepraszam z góry, że cytuję tę właśnie osobę) "Alleluja i do przodu".

Re: Bierzmowanie a konfirmacja

Post: 19 sie 2015, 00:32
autor: Louise
jagna pisze:Nie będę już nic wyjaśniać, ale mam pytanie do konwertytów związane z brakiem konfirmacji: nie czujecie się przez to, jakby to powiedzieć...inni? Ja wiem, że przeszliśmy do KEA dłuższą drogę niż luteranie z dziada pradziada, to co dla urodzonych luteran jest oczywiste my nieraz musieliśmy długo rozgryzać, wybraliśmy KEA świadomie, nie traktując go jako oczywistość, ale ja osobiście czuję się dziwnie z tym, że nie chodziłam na szkółkę niedzielną, nie miałam konfirmacji. Nie wiem jak nazwać to uczucie...gorsza?

Ja oficjalnej konwersji jeszcze nie miałam (z racji, że jestem dzieckiem, to będę miała ją w dniu konfirmacji) i szczerze mówiąc obawiam się tego, bo to związałoby mnie na stałe z tym kościołem i wydaje mi się, jakbym wtedy już nie mogła tego cofnąć, a nadal czuję, że wiem o nauczaniu kościoła ewangelickiego zbyt mało. Nie czuję się gorsza, wręcz przeciwnie, mam z czym KEA porównywać, bo byłam katoliczką i deistką (wiecie~, jak Robespierre).