Biblijne podstawy nauczania moralnego

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Vojanius » 07 cze 2011, 12:27

najpierw był seks, a potem wymyślono instytucję małżeństwa


Rdz 2
(23) Wtedy rzekł człowiek: Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta. (24) Dlatego opuści mąż ojca swego i matkę swoją i złączy się z żoną swoją, i staną się jednym ciałem. (25) A człowiek i jego żona byli oboje nadzy, lecz nie wstydzili się.

Rdz 3
(16) Do kobiety zaś rzekł: Pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą.

Rdz 4
(1a) Adam obcował z żoną swoją Ewą, a ta poczęła i urodziła Kaina.


Więc najpierw było małżeństwo (wspólnota ciała i serca), a później dopiero seks (a z niego dzieciątka :) ). Zauważmy także, że w przypadku zawarcia małżeństwa przez naszych prarodziców mamy bezpośrednie działanie Boga w celu jego ustanowienia. Później dochodzi do wariacji kulturowych czy rytualnoprawnych, ale wciąż musimy mieć na uwadze idee.

I dokładnie też do fragmentu z Rdz 2 odwołuje nas Jezus w Ewangeliach czy Paweł w jego epistołach.

Mt 19
(4) A On, odpowiadając, rzekł: Czyż nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył mężczyznę i kobietę? (5) I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i połączy się z żoną swoją, i będą ci dwoje jednym ciałem. (6) A tak już nie są dwoje, ale jedno ciało. Co tedy Bóg złączył, człowiek niechaj nie rozłącza.

Ef 5
(28) Tak też mężowie powinni miłować żony swoje, jak własne ciała. Kto miłuje żonę swoją, samego siebie miłuje. (29) Albowiem nikt nigdy ciała swego nie miał w nienawiści, ale je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus Kościół, (30) gdyż członkami ciała jego jesteśmy. (31) Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem. (32) Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła. (33) A zatem niechaj i każdy z was miłuje żonę swoją, jak siebie samego, a żona niechaj poważa męża swego.


Małżeństwo powinno być a.) monogamiczne b.) heteroseksualne c.) zawarte do śmierci któregoś ze współmałżonków d.) poprzedzać współżycie seksualne. Wszystkie odstępstwa od 4 wymienionych wyżej punktów są przez Boga karane lub co najmniej potępiane przez Niego ustami proroków czy apostołów.

Współżycie jest (czy powinno być, niestety współczesny świat ma inną interpretacje i nawet chrześcijanie są uwikłane w wykładnię Pisma dokonaną przez boga tego świata lub długo po nawróceniu nie umieją się z sideł seksu przed/pozamałżeńskiego uwolnić) dopełnieniem związku, najwspanialszym owocem mającym pogłębiać relację między małżonkami i jeśli takich ich wola dać nowe życie.

Co do decyzji o rozpoczęciu współżycia ze względów wyłącznie emocjonalnych czy czysto popędowych bez wcześniejszej decyzji o stworzeniu nierozerwalnego (nie tylko: trwałego) związku to niestety trudno znaleźć jakiekolwiek biblijne źródło by akceptować takie zachowanie.

1 Kor 7
(1) A teraz o czym pisaliście: Dobrze jest, jeżeli mężczyzna nie dotyka kobiety; (2) jednak ze względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa, niechaj każdy ma swoją żonę i każda niechaj ma własnego męża.

Kol 3
(5) Umartwiajcie tedy to, co w waszych członkach jest ziemskiego: wszeteczeństwo, nieczystość, namiętność, złą pożądliwość i chciwość, która jest bałwochwalstwem, (6) z powodu których przychodzi gniew Boży.
Jak słodka jest memu podniebieniu Twoja mowa!
Słodka nad miód ustom moim.
(Ps 119:103)
Vojanius
 
Posty: 71
Rejestracja: 01 mar 2010, 02:54
Lokalizacja: Żory
Wyznanie: KE-A

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Iwo_H » 07 cze 2011, 21:34

Vojanius pisze:
Więc najpierw było małżeństwo (wspólnota ciała i serca), a później dopiero seks (a z niego dzieciątka :) ).


Jeśli przyjmujesz, Vojaniusie, tak literalną interpretację Biblii, to proszę, wytłumacz skąd Kain wziął żonę? Biblia mówi tylko dwóch synach Adami i Ewy, o Kainie i Ablu. Gdy Abel został zabity, Ewa urodziła Seta. W 5 rozdziale 1 Mż wymienieni się potomkowie Adama i Ewy i czytam tym, że inni synowie i córki urodziły się dopiero po narodzinach Seta.
Nie wydaje Ci się, że rozsądniej jest przyjąć inną interpretację tych pierwszych rozdziałów Biblii i założyć, że nie niekoniecznie opisują one dzieje człowieka w sensie historycznym, ale raczej zawierają teologiczne, uniwersalne prawdy - bo nie zaprzeczysz, że początkowe rozdziały Biblii nie są księgami historycznymi, a teologicznymi. Jakie więc prawdy teologiczne autor/autorzy 1 Mż chcieli nam przekazać? Min. takie:
- świat i człowiek zostali stworzeni przez Boga
- kobieta i mężczyzna zostali przeznaczeni sobie nawzajem - Bóg tę relację chce błogosławić
- relacja kobiety i mężczyzny jest najważniejszą relacją w ich życiu, ważniejszą niż więź z rodzicami i innymi krewnymi
Oczywiście tych prawd jest o wiele więcej. Pisząc, że najpierw było małżeństwo zapewne masz na myśli Boże ustanowienie i Jego błogosławieństwo dla tej relacji, bo chyba nie to, że Bóg sam osobiście w osobowej postaci stanął obok Adama i Ewy i udzielił im ślubu w formie podobnej to tej, jaką dziś znamy. Adam i Ewa w obecności Boga sami sobie tego ślubowanie udzielili, mówiąc sobie na wzajem "tak" (piszę oczywiście obrazowo). Nie było przy nich urzędnika, ani księdza, który by ich wybór uprawomocnił. Był tylko Bóg i to wystarczyło. Czy więc nie wystarczy powiedzieć owe "tak" sobie nawzajem w obecności Boga i w odpowiedzialności przed Nim, aby już miała miejsce ta wspólnota ciała i serca? Co jest ważniejsze, uprawomocnienie tej relacji przez urzędnika/księdza czy ich wybór, bez którego przecież nie byłoby ślubu? Cóż zmienia w kontekście współżycia seksualnego to świeckie/kościelne uprawomocnienie? A gdyby dwoje ludzie znalazło się na bezludnej wyspie i pokochało, to nie będę mogli współżyć, bo nie będzie urzędnika/księdza, który udzieliłby im ślubu?
Nie chcę przez to powiedzieć, że sam akt zawarcia małżeństwa nie jest potrzebny, oczywiście, że jest, choćby ze względów cywilno-prawnych. I nikogo nie zamierzam zachęcać do życia "na kocią łapę". Chodzi mi raczej o to, że wyciągnie z fragmentów które zacytowałeś wniosku, że Bóg potępia współżycie przedmałżeńskie (czyli przed oficjalnym zawarciem małżeństwa w obecności urzędnika/księdza) jest, z teologicznego punktu widzenia, nadinterpretacją. Chyba, że mówiąc o "małżeństwie" miałeś na myśli owe "tak" powiedziane sobie wzajemnie w obecności Boga. Zaś, co do tych tekstów, ośmielę się powiedzieć nawet więcej, w moim odczuciu te fragmenty w ogóle o seksie przed małżeńskim nie wspominają. Mówią o małżeństwie, o separacji od rodziców koniecznej do jego zaistnienia, ale o tym czy wolno czy nie wolno współżyć przed ślubem - ani słowa.

Vojanius pisze:
Małżeństwo powinno być a.) monogamiczne b.) heteroseksualne c.) zawarte do śmierci któregoś ze współmałżonków d.) poprzedzać współżycie seksualne. Wszystkie odstępstwa od 4 wymienionych wyżej punktów są przez Boga karane lub co najmniej potępiane przez Niego ustami proroków czy apostołów.
[/quote]

I tutaj nie wiem jaki akt zawarcia "małżeństwo" masz na myśli - jeśli tym aktem jest to powiedziane sobie "tak", to ok. Jeśli jednak ślub przed urzędnikiem/księdzem, to proszę, bądź tak miły i wskaż konkretne fragmenty, które potwierdzałyby Twoje przekonanie oraz odpowiednie fragmenty mówiące o tym, że Bóg karze lub co najmniej potępia - chodzi mi o punkt d, pozostałe możesz sobie darować, bo przypuszczam, że większość internautów je zna.

Chcę się ustosunkować do jednego z podanych przez Ciebie cytatów:
[i]1 Kor 7
(1) A teraz o czym pisaliście: Dobrze jest, jeżeli mężczyzna nie dotyka kobiety; (2) jednak ze względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa, niechaj każdy ma swoją żonę i każda niechaj ma własnego męża.

Nie wiem w jakim celu podałeś ten cytat, aby udowodnić, że seks przedmałżeński jest zły i jest wszeteczeństwem? Jeśli tak, to jest to słaby argument. Po pierwsze, fragment ten i kolejne wersety są odpowiedzią ap. Pawła na konkretne pytania zboru w Koryncie, a my przecież nie wiem o co Koryntianie pytali Pawła. Może pytali czy powinni zawierać związki małżeńskie? Takie pytanie byłoby logiczne biorąc pod uwagę odpowiedzi Pawła, które wskazują na to, że w okresie pisania listu żywe było jeszcze przekonanie, że Jezus rychło powróci i nastąpi koniec świata. Wskazuje na to choćby fragment dotyczący osób bezżennych (1 Kor 7,25 i następne). Autor Żydowskiego Komentarza do Nowego Testamentu też kładzie nacisk na taką właśnie interpretację, że słowa te napisane zostały w kontekście przekonanie o rychłym końcu świata. Z kolei autor katolickiego komentarza H. Langkammer wskazuje też na inną możliwość, że być może w Koryncie pojawiła się grupa chrześcijan, którzy, w opozycji do panującej w mieście swobody seksualnej, uważała ogólnie współżycie seksualne jako złe i grzeszne. Teolodzy mądrzejsi ode mnie niech roztrząsają, która interpretacja jest bardziej prawdopodobna, mnie osobiście bardziej przekonuje to pierwsze. Nie widzę powodu ani dowodów w NT na to, aby Paweł potępiał seksualność jako taką uważając stan bezżenny za lepszą drogą życia człowieka, a małżeństwo jako wybór mniejszego zła. O wiele logiczniejsze dla mnie jest odczytywanie jego słów właśnie w perspektywie przekonania o szybkim nadejściu końca świata. Nie widzę też podstaw, aby przedślubne współżycie seksualne dwóch kochających się ludzi nazywać wszeteczeństwem, czy jak podają inne tłumaczenia, rozpustą. Tutaj też nakazy moralne Pawła rozumiem jako napisane w kontekście pogańskich praktyk religijnej - prostytucji świątynnej i religijnych orgii ku czci bogów.
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 716
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Jafet » 08 cze 2011, 15:01

Iwo_H pisze:Nie wiem w jakim celu podałeś ten cytat, aby udowodnić, że seks przedmałżeński jest zły i jest wszeteczeństwem?

A tak nie jest??? :shock:
Jafet
 
Posty: 68
Rejestracja: 25 maja 2011, 09:19
Wyznanie: Wierzący w Boga

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Iwo_H » 08 cze 2011, 16:46

Że niby seks przedmałżeński = wszeteczeństwo? Wg słownika j.pol. "wszeteczeństwo" to "bycie rozpustnym", a "rozpusta", to "nadużywanie czegoś" i ni jak nie pasuje mi to do seksu przedmałżeńskiego.
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 716
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Vojanius » 08 cze 2011, 17:40

Jeśli przyjmujesz, Vojaniusie, tak literalną interpretację Biblii, to proszę, wytłumacz skąd Kain wziął żonę? Biblia mówi tylko dwóch synach Adami i Ewy, o Kainie i Ablu. Gdy Abel został zabity, Ewa urodziła Seta. W 5 rozdziale 1 Mż wymienieni się potomkowie Adama i Ewy i czytam tym, że inni synowie i córki urodziły się dopiero po narodzinach Seta.
Nie wydaje Ci się, że rozsądniej jest przyjąć inną interpretację tych pierwszych rozdziałów Biblii i założyć, że nie niekoniecznie opisują one dzieje człowieka w sensie historycznym, ale raczej zawierają teologiczne, uniwersalne prawdy - bo nie zaprzeczysz, że początkowe rozdziały Biblii nie są księgami historycznymi, a teologicznymi.


Trochę tu pani mgr teologii miesza.

Przede wszystkim, bądźmy protestantami nie tylko z nazwy i skupmy się na Bożym Słowie.

Primo, kwestia historyczności bądź nie Księgi Rodzaju nie jest istotna z punktu widzenia naszego dialogu (sam uważam ją za adekwatną historycznie, ale tylko w takim stopniu, w jakim zamierzali to autorzy [ten ludzki i Duch Święty] - jestem kreacjonistą progresywnym, zapraszam wszystkich to zapoznania się z terminem :) ), ale to nie oznacza, że możemy sobie dowolnie traktować chronologię księgi. Kolejność zdarzeń bowiem jest istotna także z punktu widzenia teologicznego.

Widzimy wyraźnie:
a.) stworzenie -> b.) ogłoszenie jednym ciałem (małżeństwo) -> c.) nabycie niedogodności wskutek grzechu -> d.) poczęcie i narodziny.

Secundo, w znacznej części NT-owych rozważań nt. małżeństwo bezpośrednio (jak podane wyżej w Mt czy Ef) bądź ten pośrednio (np. 1Kor o stawianiu się jednym ciałem z nierządnicami) odnosi się właśnie do wydarzeń z 1Mojż! Należy więc rozpatrywać CAŁE przesłanie dziejów związki Adama i Ewy, nie okrojone do paru punktów jak to wyżej przedstawiła p. Iwona.

Czy Pan Jezus z ww. wyciągi wnioski tylko i wyłącznie nt. błogosławieństwa związku? Nie, On mówi: to BÓG ich złączył. Co pisze Paweł? Że są sobie przeznaczeni? Nie: że są odbiciem Kościoła i Chrystusa! Duch Święty interpretuje tutaj swoje słowa zgoła inaczej niż próbuje to zrobić nasza ukochana p. Moderator. Czy ogranicza się jedynie do podstawowych prawd?

Tertio, to nie przypadek, że p. mgr nigdzie nie podaje odnośników biblijnych do swoich twierdzeń. Biblia interpretuje Biblię, to chyba powinna być pierwsza zasada wykładnie, a innymi pożytecznymi sprawami powinniśmy się raczej jedynie posiłkować, nieprawdaż?

Dzieje ludzkości (choć dwuosobowej :) ) SPRZED upadku są niezwykle istotne, ponieważ wyrażają pierwotny Boży Plan wobec człowieka.

Cóż zmienia w kontekście współżycia seksualnego to świeckie/kościelne uprawomocnienie?


Tu nie chodzi o 'uprawomocnienie' a gotowość poniesienia wszystkich konsekwencji (także społecznych) wstąpienia w nierozerwalne przymierze jakim jest małżeństwo. Ludzie współżyją nie wyobrażając sobie nawet (nie tylko: obecnie nie planując) potomstwo, nie biorą ślubu ponieważ 'nie są jeszcze na to gotowi'.

Seks jest wyrazem pełnego połączenia się fizycznego i duchowego dwojga ludzi, a jednocześnie ci sami ludzie nie chcą się w 100% ze sobą ani fizycznie ani duchowo wiązać. Absurd!

A gdyby dwoje ludzie znalazło się na bezludnej wyspie i pokochało, to nie będę mogli współżyć, bo nie będzie urzędnika/księdza, który udzieliłby im ślubu?


Oczywiście dwoje ludzi na bezludnej wyspie ląduje co weekend. Najczęściej w podkarpackiem :).

Chodzi mi raczej o to, że wyciągnie z fragmentów które zacytowałeś wniosku, że Bóg potępia współżycie przedmałżeńskie (czyli przed oficjalnym zawarciem małżeństwa w obecności urzędnika/księdza) jest, z teologicznego punktu widzenia, nadinterpretacją.


Bóg jest Bogiem porządku, i z tego też tytułu ma prawo ustanawiać ramy rytualne czy społecznego dla swojego Ludu - co niejednokrotnie na kartach Pisma czynił.

Cały czas naciskasz na formę (a ja nigdzie tego nie robiłem, proszę zauważyć), a mi chodzi o to, żeby ludzie naprawdę stali się MAŁŻONKAMI, żeby byli ze sobą na 100%, nie 50%, 80% (bo na ślub nie są gotowi) nim zaczną ze sobą współżyć seksualnie. W znacznej większości przypadków (nie mówię, że we wszystkich) brak decyzji o wstąpienia w związek małżeński jest podyktowana niechęcią do wstąpienia w pełną jedność psychofizyczną.

Oczywiście świat bez jakichkolwiek ram kulturowych i społecznych to marzenie każdego liberała (permisywizm jest tego wyrazem), ale najwidoczniej Bóg ma swoje plany - bardzo dobrze!

Zaś, co do tych tekstów, ośmielę się powiedzieć nawet więcej, w moim odczuciu te fragmenty w ogóle o seksie przed małżeńskim nie wspominają. Mówią o małżeństwie, o separacji od rodziców koniecznej do jego zaistnienia, ale o tym czy wolno czy nie wolno współżyć przed ślubem - ani słowa.


Chyba powinienem zacząć teraz wykład o pszczółkach i kwiatuszkach dla mniej obeznanych forowiczów i forowiczek... Nie potrzeba zbyt wiele wyobraźni czy wiadomości z biologii na czym polega jeden z aspektów 'bycia jednym ciałem' (ten seksualny)...?

Na szczęście Paweł Apostoł i Duch Święty mają zdanie zgoła inne od sz. p. mgr:

1Kor 6
(15) Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wziąwszy członki Chrystusa będę je czynił członkami nierządnicy? Przenigdy! (16) Albo czyż nie wiecie, że ten, kto łączy się z nierządnicą, stanowi z nią jedno ciało? Będą bowiem - jak jest powiedziane - dwoje jednym ciałem. (17) Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem. (18) Strzeżcie się rozpusty; wszelki grzech popełniony przez człowieka jest na zewnątrz ciała; kto zaś grzeszy rozpustą, przeciwko własnemu ciału grzeszy.


Po pierwsze, fragment ten i kolejne wersety są odpowiedzią ap. Pawła na konkretne pytania zboru w Koryncie, a my przecież nie wiem o co Koryntianie pytali Pawła.


No zupełnie nie wiadomo, nie da rady się domyślić ani też Paweł nie pozostawia nam w tekście zupełnie żadnych wskazówek! Lepiej od razu spalmy i wyrzućmy na śmietnik historii bo przecież nie wiemy o co chodzi! [Nota bene wymuszanie niejasności tekstu to typowy zabieg liberalnej eisegezy.]

Obrócimy trochę tekst by ukazać trochę bardziej 'po polsku' jego znaczenie.

Niechaj każdy ma swoją żonę i każda niechaj ma własnego męża ze względu na niebezpieczeństwo wszeteczeństwa.


Cały rozdział mówi także o wstępowaniu w związki małżeńskie.

Nieposiadanie MĘŻA/ŻONY wiąże się z niebezpieczeństwem SEKSU PRZEDMAŁŻEŃSKIEGO.

Gdyby Paweł, a razem z nim Pocieszyciel, nie widział nic na przeszkodzie by sobie ludzie przed małżeństwem współżyli, nie poleciłby im wstępować im w ZWIĄZKI MAŁŻEŃSKIE.
Gdyby nie zestawiałby wszeteczeństwa z małżeństwem, gdyby te pierwsze wiązało się ze współżyciem poza tym drugim i całkowicie (logicznie) ten zakres wyczerpywało.

Autor Żydowskiego Komentarza do Nowego Testamentu też kładzie nacisk na taką właśnie interpretację, że słowa te napisane zostały w kontekście przekonanie o rychłym końcu świata.


Jeśli uważasz, że wszyscy chrześcijanie wszystkich czasów powinni żyć tak, jakby Jezus miał dziś przyjść, to chyba minęło Cię przesłanie Ewangelii.

Nie widzę też podstaw, aby przedślubne współżycie seksualne dwóch kochających się ludzi nazywać wszeteczeństwem, czy jak podają inne tłumaczenia, rozpustą.


Miłość ma być wypełnieniem Prawa, a nie jego olewaniem.

Tutaj też nakazy moralne Pawła rozumiem jako napisane w kontekście pogańskich praktyk religijnej - prostytucji świątynnej i religijnych orgii ku czci bogów.


Nie ma najmniej wskazówki tekstualnej ani kontekstualnej by ograniczać wszeteczeństwo do praktyk pogańskich. Można sobie oczywiście taki tworzyć do woli i naginać tekst we wszystkie strony, jednakże greckie słowo użyte tu ma swoje znaczenie i proponuję się go trzymać. [Nota bene: liberał wciśnie prostytucję świątynną wszędzie gdzie założenia Pisma nie będą odpowiadać założeniom moralnym, jakie on/ona chciałaby Pismu nadać - a zdarza się to nader często.]

---

Widzę, że niektórzy starają się rozstrzygnąć znaczenie greckiego słowa na podstawie słownika j. polskiego - gratulacje :).

Original Word: ???????
Part of Speech: Verb
Transliteration: porneuó
Phonetic Spelling: (porn-yoo'-o)
Short Definition: I fornicate, practice idolatry
Definition: I fornicate; met: I practice idolatry.

http://www.biblestudytools.com/lexicons ... rneia.html

Definition

illicit sexual intercourse
adultery, fornication, homosexuality, lesbianism, intercourse with animals etc.
sexual intercourse with close relatives; Lev. 18
sexual intercourse with a divorced man or woman; Mk. 10:11,
metaph. the worship of idols
of the defilement of idolatry, as incurred by eating the sacrifices offered to idols
Jak słodka jest memu podniebieniu Twoja mowa!
Słodka nad miód ustom moim.
(Ps 119:103)
Vojanius
 
Posty: 71
Rejestracja: 01 mar 2010, 02:54
Lokalizacja: Żory
Wyznanie: KE-A

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Vojanius » 08 cze 2011, 17:52

Jeśli uważasz, że wszyscy chrześcijanie wszystkich czasów powinni żyć tak, jakby Jezus miał dziś przyjść, to chyba minęło Cię przesłanie Ewangelii.

Napisałem jw., a powinno być:

Jeśli uważasz, że wszyscy chrześcijanie wszystkich czasów nie powinni żyć tak, jakby Jezus miał dziś przyjść, to chyba minęło Cię przesłanie Ewangelii.
Jak słodka jest memu podniebieniu Twoja mowa!
Słodka nad miód ustom moim.
(Ps 119:103)
Vojanius
 
Posty: 71
Rejestracja: 01 mar 2010, 02:54
Lokalizacja: Żory
Wyznanie: KE-A

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Piter » 08 cze 2011, 20:35

Jafet pisze:
Iwo_H pisze:Nie wiem w jakim celu podałeś ten cytat, aby udowodnić, że seks przedmałżeński jest zły i jest wszeteczeństwem?

A tak nie jest??? :shock:


Seks jako taki nie jest zły, natomiast można źle z niego korzystać, tak w małżeństwie czy poza nim. Dlaczego miałby być z zły tylko dlatego, że relacja, która łączy dwie osoby nie jest sformalizowana w małżeństwie?

Vojanisie, gdyby tak literalnie traktować opowieść z opowieść z stworzeniu człowieka jak Ty, to najpierw Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę (nb.o tym by zawierali albo mieli zawrzeć małżeństwo zanim zaczną uprawiać seks nie widzę ani słowa), a potem jeszcze z żebra Adama stworzył kobietę. Jakby nie liczyć byłyby 2 kobiety i jeden Adam... Tradycje i komentarze żydowskie, do których jesteś tak przywiązany opowiadają stąd przejmująco o Lilith, pierwszej kobiecie Adama.
Religion could be a source of error as well as wisdom and light. Its role should be to inculcate, not a sense of infallibility, but a sense of humility. (R. Niebuhr)
Piter
 
Posty: 131
Rejestracja: 26 gru 2009, 20:45
Wyznanie: ewangelicko-reformowane

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Iwo_H » 08 cze 2011, 22:36

Vojaniusie, czy Twoim celem jest dyskredytowanie mnie i szydzenie z mojej kompetencji? Naprawdę nie jesteś w stanie uwolnić się od osobistych prztyczków i dyskutować merytorycznie? Czy ja w jakikolwiek sposób z Ciebie szydziłam? Czy byłam wobec Ciebie złośliwa? Jeśli Twoje argumenty są tak "mocne" to dlaczego nie ograniczysz się po prostu do nich? Nie wydaje Ci się, że w tym drwieniu ze mnie posuwasz się o krok za daleko, stając się, o zgrozo, "wszetecznikiem"? ;) ;)

Przeczytałam Twoją odpowiedź dwa razy i muszę przyznać, że jeśli o meritum chodzi, powiem szczerze, niewiele z Twoich wywodów rozumiem. Trudno jest mi się więc do nich odnieść. Mam natomiast wrażenie, że usiłujesz udowodnić, że świat składa się tylko z dwóch kolorów - czarnego i białego. Jeśli ktoś nie jest biały, to jest czarny. Na świecie istnieje nie tylko cała masa innych kolorów, ale i wiele ich odcieni, nie dziwię się, że taki świat nie pasuje do Twojego czarno-białego schematu. Ale to jest raczej Twój problem. Więc bądź tak miły i spróbuj nie oceniać ludzi, którzy kochają Boga i siebie nawzajem i w odpowiedzialności przed Bogiem i sobą decydują na jaką intymność chcą sobie pozwolić przed ślubem. To jest sprawa ich i Boga, a nie Twoja.
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 716
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Vojanius » 08 cze 2011, 23:09

Prztyczki starałem się przemycać delikatne, a każdy z nich jest dowodem szczerej sympatii ('kto się czubi - ten się lubi'). :) Taki już jestem, bardzo przepraszam jeśli uraziłem i proszę wszystkie ewentualne docinki usunąć jeśli komukolwiek przeszkadzają. W niektórych zaś kwestiach wyrażałem po prostu moje zdanie.

Przyznaję też, że jestem przyzwyczajony do debaty w stylu 'angielskiego parlamentu' i niezwykle staram się z tym nałogiem walczyć!

Co do zrozumienia: wielka szkoda. Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się pisać jaśniej! Ale skoro istnieje dar tłumaczenia języków aniołów, to pewni Bóg potrafi komuś podarować zrozumienie tekstów Vojaniusowych. :)

No i co do oceniania innych ludzi czy potępiania ich decyzji: nigdy w życiu bym się nie odważył.

Jednakże czuję się w obowiązku przekazywać taką wykładnię Pisma Świętego - jedynej normy wiary dla chrześcijanina - jaką mam położoną na sercu.

Mt 4
(4) Lecz on mu odparł: Napisane jest: Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych.


Nie wierzę w czarno-biały świat, ale wiem, że Bóg i Jego Słowo są białe i muszę serce i umysł jak tylko mogę na oścież otworzyć i pozwolić Duchowi Prawdy działać w moim życiu - by powoli szarość i czerń ze mnie wymazywał. Udawanie, że nie ma bieli i jesteśmy skazani na szarość niczego nie zmienia.

Ef 5
(8) Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości! (9) Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. (10) Badajcie, co jest miłe Panu. (11) I nie miejcie udziału w bezowocnych czynach ciemności, a raczej piętnując, nawracajcie [tamtych]! (12) O tym bowiem, co u nich się dzieje po kryjomu, wstyd nawet mówić. (13) Natomiast wszystkie te rzeczy piętnowane stają się jawne dzięki światłu, bo wszystko, co staje się jawne, jest światłem. (14) Dlatego się mówi: Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus.
Jak słodka jest memu podniebieniu Twoja mowa!
Słodka nad miód ustom moim.
(Ps 119:103)
Vojanius
 
Posty: 71
Rejestracja: 01 mar 2010, 02:54
Lokalizacja: Żory
Wyznanie: KE-A

Re: Biblijne podstawy nauczania moralnego

Postautor: Iwo_H » 09 cze 2011, 07:59

No i to jest OK, przeprosiny przyjęte. :)
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 716
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

PoprzedniaNastępna

Wróć do Biblia bez tajemnic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość