Czy chrześcijanin może się rozwieść?

Moderatorzy: Iwo_H, Kolejarz, Roman F., J.J.S

Jak się rozwieść?

Postautor: Kolejarz » 28 gru 2007, 15:18

chyba Jerzy ma pogląd, że nie należy się rozwodzić, tylko mieć katorgę.
Kolejarz
 

Jak się rozwieść?

Postautor: Iwo_H » 29 gru 2007, 00:24

Alina ma rację podając wypowiedzi Jezusa nt cudzołóstwa, ale... zapominacie, że Bóg w Chrystusie odpuszcza nam przecież wszystko! Nie musimy być doskonali, aby uczynkami zasłużyć sobie na zbawienie! Bóg w nasny sposób nazywa grzech po imieniu, ale też lituje sie nad grzesznikiem, nie potępia go, daje kolejną szansę.

A poza tym, czym różni cudzołóstwo osoby rozwiedzionej od mojego jeśli np. wiele raz w ciągu swojego życia spogladałam pożądliwie na mężczyznę? Albo jeśli zdażało mi się i zdaża mieć niezbyt grzeczne i nazbyt śmiałe myśli?
Nie sądzę, drodzy przeciwnicy rozwodów, żebyście byli w tej materii bardziej "święci" ode mnie... ;-)
----------
I_H
Iwo_H
Moderator
 
Posty: 674
Rejestracja: 15 maja 2006, 00:00
Wyznanie: KEA

Jak się rozwieść?

Postautor: Jerzy » 29 gru 2007, 12:29

@Kolejarz
"chyba Jerzy ma pogląd, że nie należy się rozwodzić, tylko mieć katorgę."
Świetnie! Tak rozumując (katorga) można brac slub i rozwód co miesiac uciekajac przy pierwszej kłótni.
Uważam, że rozwód to ogromna katastrofa, jak zderzenie pociagów - nie tylko maszyniści cierpią. I że ogromną winę ponoszą oboje małżonkowie.
Truizmem jest stwierdzenie, ze miłość trzeba pielęgnować. Co z tego, ze truizm, skoro większość przechodzi obok tego obojętnie.
Jerzy
 

Jak się rozwieść?

Postautor: KaFor » 29 gru 2007, 12:41

Jerzy,

nie sądzę by ktokolwiek tutaj nie uważał, iz rozwód jest życiową porażką (katastrofą, jak to nazwałeś).

Niejednokorotnie jednak jest tak, iz rozwód właśnie pozwala odbudować życie - życie własne, o które czasem nieszcześliwa w małzeństwie strona, np. poprzez przemoc w rodzinie, musi wręcż w ten sposób (przez rozwód) walczyć.

Uważajmy więc na proste recepty i wiązanie w tym życiu rzeczy / spraw / osób, które w praktyce mogą być wiązaniem czyjejś szyi (odbieraniem godnego życia).

Bóg nie zakazał nam rozwodów, lecz dał nam w swej dobroci drogowskaz - bądźcie swiadomi zawiązując małzeństwo, róbcie to odpowiedzialnie, tak aby zwiazek przez was - po opuszczeniu rodzinnego domu - zawiazany był związkiem całożyciowym.

Rozwód powinien być dostępny, nie dlatego by "ułatwiać' życie lekkoduchom, lecz by pozwolić ludziom udręczonym, zagubionym, rozplątać zagmatwane (nieuważnie, nieświadomie, czy z przewinień własnych) ścieżki życia, których w inny sposób nie jest nikt w stanie (także po terapiach rodzinnych z fachowcami) odbudować.


KaFor
 

Jak się rozwieść?

Postautor: Kolejarz » 29 gru 2007, 14:09

BTW, zauważyliście lekkoduszność państwa w tym kontekście?
Aby się rozwieść, trzeba się strasznie wymęczyć, wykosztować, sądzić, jakieś farmazony sądowi opowiadać - a oni będą wypytywać o intymne szczegóły, i jest możliwość, że sąd - mimo zgodnego oświadczenia małżonków, że rozwieść się chcą - rozwodu nie da (jakim prawem niby?!?!?!?!!?!??!?!?!?).

Natomiast jedynym kryterium zawarcia małżeństwa państwowego jest wiek.

Już Kościoły są konsekwentniejsze bo zdolność zawarcia małżeństwa też usiłują weryfikować.
Kolejarz
 

Jak się rozwieść?

Postautor: Jerzy » 30 gru 2007, 21:25

@KaFor
Doskonale zrozumiałaś intencje Aliny jak i moje. Może i stąd taka twoja reakcja. Znów wypaczasz Słowo boże.
"Bóg nie zakazał nam rozwodów"
Zbierz sobie wszystkie wypowiedzi JEZUSA na ten temat, a odkryjesz, ze rozwód nie pochodzi od Boga, a od Mojżesza (z powodu "zatwardziałości serca waszego" , Mr10,5 ), że powtórny ślub rozwiedzionej/rozwiedzionego jest cudzołóstwem (Mt 5,31-32; Mr 10,11; Łk 16,18).
Jedynym przypadkiem jest wszeteczeństwo/cudzołóstwo/nierząd/rozpusta. I nie jestem pewien, czy nie chodzi tu raczej o sytuację, w jakiej znalazł się np. Józef zobaczywszy zbliżającą się do niego Marię z Jezusem w łonie. Tego się już nie dowiemy.
Bardzo trudno mi osobiście przyjąć postawę KRK z całą otoczką, ale równie trudno identyfikować mi się z drugim biegunem np. w KEA czy u ortodoksyjnych. W pierwszym po rzymsku próbuje sie wszystko ując w paragrafy (co sie totalnie nie sprawdza), w drugim "swoboda" kojarząca się z beztroską. Jestem rozbity.

@Kolejarz
Ja raczej nie widzę lekkoduszności państwa w temacie małżeństwa. Przeszkody zawarcia małżeństwa to:
* przeszkoda wieku - ukończone 18 lat, z ważnych powodów kobieta od 16 lat
* ubezwłasnowolnienie
* choroba psychiczna
* niedorozwój umysłowy
* bigamia
* pokrewieństwo
* powinowactwo
* przysposobienie
(za Wikipedią)
Kryterium jest więc sporo.
W sądzie rodzinnym robi sie wszystko, aby dać małżeństwu czas na pogodzenie się. Nie zawsze w życiu mamy szansę wycofać się z tak radykalnego kroku, tutaj mamy. Sąd da ZAWSZE rozwód przy zgodności małżonków i trwa to kilka rozpraw. Jeżeli pełnej zgodności nie ma - wtedy sąd musi spełnić swoja rolę : spróbować dotrzeć do prawdy i rozsądzić. A wtedy to może potrwać długo.
Jerzy
 

Jak się rozwieść?

Postautor: KaFor » 31 gru 2007, 13:12

Jerzy drogi,
dla mnie - w kwestii rozwodów - KRK tworzy konstrukcje, które z ludzi "produkują" bezwolnych wykonawców (czytaj: niejednokrotnie bezmyślnych), nieszcześliwych ludzi.

W KEA uważam, iz jest - jeśli chodzi o regulacje / dopuszczalnosc rozwodów przyjęta droga własciwa jak najbardziej, która jednak wymaga większej uwagi jeśli chodzi o przygotowanie do małzeństwa: dbałości o rozwój ludzi.

W prawie cywilnym - polskim - nie dodałeś jeszcze jednej przesłanki, która obecnie funkcjonuje w prawie cywilnym:
- różna płeć ubiegających się o wstąpienie w zwiazek małzeński.
KaFor
 

Jak się rozwieść?

Postautor: Jerzy » 31 gru 2007, 17:56

W prawie polskim, i pisanym, i zwyczajowym małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny. Nie musiałem tego dodawać - to oczywiste.

W kwestii rozwodów sprecyzuję: KRK próbuje głosić naukę Jezusa narzucając tylko jedna mozliwa interpretację z dziesiątkami wyjątków , KEA pozostawia to sumieniom poszczególnych ludzi nie robiąc w praktyce NIC - umywa ręce. Obie postawy są, wg mnie, karygodne.

Co do dbałości o rozwój ludzi, dojrzałość do małżeństwa : w KRK narzuca się nauki przedmałżeńskie, w KEA duszpasterska rozmowa w najlepszym wypadku. Dwie skrajności. Dwa, wybaczcie określenie, potworki.

KRK nic nie robi sobie z ustanowień sądu co do rozwodu, KEA "łyka" wszystko jak leci.

Podsumowując : KRK próbuje narzucać jedno stanowisko od momentu narzeczeństwa (a nawet i wcześniej), KEA nie robi praktycznie nic oprócz strojenia ładnych min i komunałów. Tak ja to widzę.
Jerzy
 

Jak się rozwieść?

Postautor: KaFor » 31 gru 2007, 20:18

Jerzy - a propos formalizacji zwiazków par tej samej płci -
to nie jest absolutnie tak oczywiste jak by się mogło wydawać - przynajmniej od czasu gdy jesteśmy w kulturze prawnej UE.

Oczywistość, poza tym, oczywistością, lecz stało się koniecznym - wg ustawodawcy - by taką przesłanke dodać i tak włąśnie się stało.
Stąd też wyłacznie zmiana konstytucji mogłaby ten stan prawny zmienić, dokładnie tak samo jeśłi ustawodawca chciałby w końcu dać możliwosc korzystania w pełni z praw konstytucyjnych także osobom nie-heteroseksualnym i obok małzeństwa (w rozumieniu RP) wprowadzić dla nas instytucję zwiazków partnerskich - kolejny projekt w tej sprawie własnie został przekazany Premierowi.

Jak ważne są takie sprawy - formalne regulacje - niech świadczy przypadek pań z USA, które wzieły ślub w jednym ze stanów, mieszkają w innym, a teraz - po latach - nie mogą się rozwieśc, bo w tym drugim stanie nie ma regulacji prawnych dla par tej samej płci.

Gdy rozmawiałam ostatnio z pastorem z Holandii, który rozwodzi się na życzenie wyrażone przez żonę, który to - rozwód sam - będzie zupełną formalnością - zastanawiałam się raczej nie nad tym, na ile łatwo jest rozwieśc się tam (również w Kosciele), lecz nad tym jak bardzo kruche są ludzkie związki, bo tak naprawde to nie formalne bycie w małzeństwie stanowi o jego istocie, a to jak ludzie są z sobą zwiazani.

KaFor
 

Jak się rozwieść?

Postautor: Jerzy » 01 sty 2008, 00:58

Nie ma żadnego problemu prawnego : pary homoseksualne moga funkcjonowac na tej samej zasadzie jak konkubinat. to co różni małżeństwo od konkubinatu to przywileje wynikłe z ochrony rodziny (bez niedomówień : więzy krwi). To jak to jest traktowane gdziekolwiek indziej nie ma znaczenia : Polska ma tu pełną suwerenność. A kionstytucyjna równość nie jest naruszona, czego jest pani przykładem : skorzystała pani z prawa do zawarcia i rozwiązania związku małżeńskiego.
Rozumiem, ze te okreslenia wygladaja dla pani "starodawnie" i chciałaby pani je zmienić.
Owszem, zwiazki sa trudne i dlatego trzeba je pielęgnować, a nie uciekać przy pierwszych trudnościach (postawa kreatywna kontra konsumpcyjna; nie mylić z kreacyjnością ;) )
A Holandię na wzór bym nie stawiał - bardzo ryzykowne.

Do siego roku.
Jerzy
 

PoprzedniaNastępna

Wróć do Biblia bez tajemnic

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron